Ta para nie wygląda na radosne dzieciaczki, prawda? Tak, są odziani w najbogatsze i najmodniejsze w ich okolicach ciuszki; obhaftowane, obszyte, tudzież obwieszone złotem. Ale to nie dla ich przyjemności. Po prostu ma od razu być jasne, że to potomkowie RODU i że żadne pitu-pitu nie wchodzi w grę. Koniec drewnianych koników, laleczek czy takich tam – interes RODU upomniał się po tę dwójkę klajniaków, które od teraz mają zachowywać się godnie. Oraz posłusznie.
Chłopiec ma na głowie wianek (niezłe złotnicze cacko, swoją drogą) a to, jak mówi mi internet oraz papier, oznacza tematykę zaręczynową. Na dodatek do machania pędzlem zatrudniono samego Cranacha Starszego. Czyli najpewniej mamy parę narzeczonych, na oko nawet nie nastoletnich. Nic dziwnego że są trochę zdębiali, a odświętne ciuszki (zapewne równie niewygodne co modne, szczególnie sznurowana i rozcinana „na zagięciach” suknia dziewczynki) uwierają ich niemiłosiernie. Swoją drogą zawsze podobały mi się ich cienie uśmiechów sprawiające że dzieciarnia ma minę jakby miała ochotę uciec przez okno i coś zmalować. Ale to ciemne, jednolite tło, ta masa brązów i czerwieni sprawiają, że powaga sytuacji przytłacza je i skutecznie usadza w miejscu. Eh, nie miały lekko dzieci WIELKICH RODÓW. Showbiznes i polityka powinny być dozwolone od lat 18 bo wcześniej solidnie ryją psychikę – wystarczy spojrzeć na makabryczny uśmiech Britney (wygląda jak opętany zombie, sory, boję się jej).
Anyways, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, bo pewności nie ma, że na wyżej wymienionych portretach widzimy Jana, księcia Saksonii oraz jego „wybrankę” Elżbietę. Jest też wątek polski bo matką Jana była Barbara Jagiellonka, córka naszego Kazimierza IV. Tatuś zaś był saskim księciem o imieniu Jerzy i miał wielkie brodziszcze a od niego przydomek. Z ojcem przyszłej panny młodej zgadał się kiedy Janek miał 7 lat a Ela raptem 3. Niecałą dekadę później parę pognano do kościoła w strojach zapewne jeszcze bardziej odświętnych i niewygodnych jak te na portrecie. Jan podobno wyrósł na lenia i świszczypałę, który choć był intensywnie wdrażany do rządzenia przez tatusia to od dekretów wolał imprezy i wino. Ela okazała się inteligentnym i rezolutnym dziewczęciem z dużym parciem na wiedzę. Niestety z czasem stała się zagorzałą luteranką co skutecznie skłóciło ją z teściami, którzy grali w drużynie papieskiej i nie tolerowali odchyłów. Jej próby przekabacenia męża spełzły na niczym, tak samo jak próby sprokurowania potomków. Nadszarpnięty ciągłym imprezowaniem Jan zmarł przed czterdziestką, w 1537. Ela przeżyła go o prawie 20 lat, rozsądnie trzymając się z dala od saskiego dworu i instytucji małżeństwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz